Henryk Zygalski na tle polskiej emigracji w powojennej Wielkiej Brytanii

Emigracyjne przeżycia Zygalskiego wyróżniają się na tle losów innych Polaków w powojennej Wielkiej Brytanii. Dzięki matematycznej wiedzy i kryptologicznemu doświadczeniu, zapałowi i znajomości języka Henrykowi udało się znaleźć zatrudnienie w zawodzie coś, co dla wielu młodych weteranów było wtedy nieosiągalne.

Po zakończeniu II wojny światowej w Wielkiej Brytanii znajdowało się ponad 50 tysięcy polskich żołnierzy i oficerów. Początkowo pozytywne nastawienie wobec Polaków szybko zaczęło się zmieniać. Polskie Siły Zbrojne nie otrzymały zaproszenia na Londyńską Paradę Zwycięstwa, zaś lokalne władze zaczęły wypowiadać Polakom zajmowane przez nich lokale komunalne. Zniszczone wojną państwo brytyjskie nie miało środków na utrzymanie obcokrajowców, a popularność zyskiwały antyimigracyjne hasła.

Jako wyspecjalizowani i zasłużeni kryptolodzy Henryk Zygalski i Marian Rejewski potraktowani zostali nieco inaczej. W listopadzie 1945 roku skierowano ich do Glasgow, gdzie rozpoczęli Oficerski Kurs Doskonalenia Administracji Wojskowej. We wrześniu 1946 roku Rejewski postanowił jednak wrócić do Polski, podczas gdy Zygalski pozostał w Szkocji.

„Nie wracaj”

Nie mamy jednoznacznych informacji na temat tego, czy Zygalski planował powrót do ojczyzny. Jeśli tak było, to powstrzymały go przed tym najprawdopodobniej listy od kolegów z kraju. „Nie wracaj, bo Polska jest nie taka, jaką sobie wyobrażaliśmy” – napisał do niego ponoć Rejewski. Była to dobra rada. Wielu polskich żołnierzy i oficerów po powrocie z Zachodu zostało zesłanych do łagrów, niektórych skazano na śmierć jako szpiegów. Według stalinowskiego reżimu byli zdrajcami narodu i zagrożeniem dla komunistycznej władzy.

Z tego względu wielu oficerów i żołnierzy nie chciało bądź też nie mogło wrócić do Polski. Część z nich przeniosła się do Kanady, Australii, Stanów Zjednoczonych. Inni wstąpili do Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia – tymczasowej organizacji w Armii Brytyjskiej, której celem było przygotowanie zdemobilizowanych żołnierzy polskich oddziałów do cywilnego życia i pracy zawodowej, a następnie rozlokowanie ich na terenie Wielkiej Brytanii i poza państwem. Żołnierze mieli możliwość zdobycia wykształcenia zawodowego, przydatnego w tych sektorach brytyjskiej gospodarki, w których brakowało siły roboczej. PKPiR istniał do 1949 roku, a pozostający w nim żołnierze otrzymywali do momentu jego rozwiązania żołd.

W 1947 roku w Londynie otwarty został także tzw. Polish University College, polska uczelnia na obczyźnie, w której przez pierwsze dwa lata nauki językiem wykładowym był polski, później zaś angielski. Ogół studentów stanowili młodzi mężczyźni, polscy weterani brytyjskiej armii lub ich synowie, a także uchodźcy, którym udało się uciec przed wojną. Choć nie wybrali życia na emigracji, studenci byli zdeterminowani, by stworzyć dla siebie lepszą przyszłość za granicą. Większość z nich znalazła ostatecznie zatrudnienie w wybranym zawodzie, choć wielu musiało w tym celu po studiach wyjechać z Wielkiej Brytanii, gdzie niechętnie powierzano obcokrajowcom wykwalifikowane stanowiska. Polish University College ostatecznie przestał istnieć po zaledwie sześciu latach, w 1953 roku.

Henryk Zygalski także przeszedł przez PKPiR. Ze wsparciem korpusu w 1948 roku ponownie został cywilem, a rok później przyznano mu obywatelstwo brytyjskie. Już w 1947 roku zaczął uczyć w Polish Univeristy College, a w 1951 przeszedł do Szkoły Technicznej Battersea. Chcąc podjąć pracę wykładowcy na brytyjskiej uczelni, napisał do swojego promotora z Poznania, profesora Zdzisława Krygowskiego, z prośbą o wydanie mu zaświadczenia ukończenia studiów wyższych. Polski dyplom nie był jednak wówczas uznawany czy też wystarczająco prestiżowy dla władz angielskich, w związku z czym Zygalski musiał ostatecznie powtórzyć studia magisterskie.

Zrobił to w latach 1948–1950 na londyńskim uniwersytecie Imperial College of Science. Choć jako młody człowiek miał ambicje akademickie, w Wielkiej Brytanii nie prowadził już własnych badań, a gdy szkoła Battersea przekształcona została w Uniwersytet Surrey, nowo zdobyty status wykładowcy uniwersyteckiego zdawał się nie mieć dla niego większego znaczenia. Ponadto na krótko po powstaniu Uniwersytetu Surrey, bo w 1968 roku, Zygalski przeszedł pierwszy z kilku w swoim życiu wylewów i, teraz częściowo sparaliżowany, zmuszony był odejść na emeryturę.

Szczęście z Berthą

Zygalski nie zarabiał dużo ani w szkole technicznej, ani później na uniwersytecie, jednakże życie w Anglii ułożył sobie całkiem dobrze. Zamieszkał z Berthą Blofield, wdową po brytyjskim oficerze, w urokliwym domu w Liss pod Londynem. Razem podróżowali po Europie, chadzali na koncerty symfoniczne i oglądali sztuki teatralne.

To, w jaki sposób się poznali, jest przedmiotem pewnej kontrowersji. Według siostrzenicy Henryka, pani Marii Bryschak, Zygalski i Blofield spotkali się przypadkiem na jednym z koncertów, na które tak chętnie uczęszczali. Jednakże krewna Berthy, Georgina Donaldson, w liście do gazety „The Guardian” maluje obraz nieco mniej romantyczny: według niej Henryk został zakwaterowany w domu Berthy, zanim została wdową w 1948 roku. Niezależnie jednak od tego, która wersja wydarzeń jest prawdziwa, coś między nimi zaiskrzyło, a resztę historii wszyscy znają.

Para co prawda nigdy nie wzięła ślubu – prawdopodobnie dlatego, że oznaczałoby to utratę renty, którą po mężu otrzymywała Blofield – lecz nikt nie wątpił w łączące ich uczucie. Zarówno sam Henryk, jak i jego przyjaciele nazywali Berthę w listach i wspomnieniach „żoną” Zygalskiego. Żyli razem przez trzydzieści dwa lata. Bertha opiekowała się schorowanym Zygalskim aż do jego śmierci 30 sierpnia 1978 roku. Niecały miesiąc później najwyraźniej uznała, że życie bez Henryka nie ma sensu – popełniła samobójstwo.

Listy do rodziny

Zygalski utrzymywał kontakt z rodziną. Pisał listy do krewnych w Polsce, być może rzadziej, niż by tego chciał, wysyłał paczki z zagranicznymi smakołykami, a także drobne wsparcie finansowe. Jeśli nawet tęsknił za ojczyzną, nie myślał o powrocie do kraju. W liście do siostry Moniki z 28 października 1967 roku pisał wręcz: „Od 20 lat jestem prawie Anglikiem, a w Polsce nie byłem od 1939. Życie tam i tutaj odmienne. A ja tutaj mam i własną rodzinę, żonę, zawód. Tyle było tych przyczyn, aby nie wracać, czy nawet przyjechać na wakacje”. W innych listach Zygalski używa angielskich kalk językowych. Wyśmiewa wymowę Anglików, ale też siebie – za używanie angielskiej gramatyki w języku polskim.

Michael Stephens, który przez kilka lat pracował, a nawet dzielił biurko z Zygalskim w Battersea, wspomina, że Henryk, przez brytyjskich kolegów obdarzony ksywą Zyg, nie spędzał wiele czasu z innymi Polakami w Londynie. Jego życiowa partnerka nie mówiła w końcu po polsku, ponadto wielu z najaktywniejszych członków owych polskich społeczności było od Henryka młodszych i zajętych innymi priorytetami.

Niewątpliwie emigracyjne przeżycia Zygalskiego wyróżniają się na tle losów innych Polaków w powojennej Wielkiej Brytanii. Dzięki matematycznej wiedzy i kryptologicznemu doświadczeniu, zapałowi i znajomości języka Henrykowi udało się znaleźć zatrudnienie w zawodzie – coś, co dla wielu młodych weteranów było wtedy nieosiągalne. Podczas gdy wielu innych, nawet wysoko wykwalifikowanych Polaków po wojnie musiało podjąć się pracy w sklepach bądź barach (jak na przykład generał Stanisław Maczek), życie Zygalskiego niewiele różniło się od tego, które mógłby wieść w kraju. Niewykluczone, że wiele ułatwiło mu posiadane od 1949 roku obywatelstwo brytyjskie. Mimo to nawet Zygalski otarł się kilkakrotnie o szklany sufit. Aby uczyć w angielskiej szkole, musiał powtórzyć studia na brytyjskim uniwersytecie, a za swoje lata pracy w Wielkiej Brytanii otrzymał mizerną emeryturę, znacznie niższą niż emerytura przeciętnego Brytyjczyka.

Historia Henryka Zygalskiego jest jedną z historii tysięcy Polaków, którzy nie chcieli wracać do kraju pod sowiecką dyktaturą. Jakkolwiek dalekie od przeciętnego doświadczenia Polaków na powojennej emigracji, doświadczenie Henryka Zygalskiego wydaje się pozytywne, wolne od jakże częstej nostalgii. W jego wspomnieniach rysuje się portret osoby dobrze osadzonej w nowym kraju. Jasne jest, że pod koniec swoich dni za dom uważał Liss, gdzie mieszkał z Berthą i gdzie spędził większość swojego dorosłego życia.

 

Tekst: Zuzanna Sakowska/Centrum Szyfrów Enigma

 

Bibliografia

Donaldson, G. (2023).  „My uncle’s role in Polish codebreaking efforts”. The Guardian [Retrieved 05.03.2024 from:https://www.theguardian.com/uk-news/2023/jan/02/my-uncles-role-in-polish-codebreaking-efforts].

Kapera, Z. J. (2015). The Triumph of Zygalski’s Sheets. The Polish Enigma in the Early 1940. Kraków: The Enigma Press.

List Henryka Zygalskiego do prof. Krygowskiego z 19.03.1948 r., z prywatnych zbiorów pp. Marii i Gerarda Bryschaków.

List Henryka Zygalskiego do rodziny z 1959 r., z prywatnych zbiorów pp. Marii i Gerarda Bryschaków.

List Henryka Zygalskiego do rodziny z 28.10.1967 r., z prywatnych zbiorów pp. Marii i Gerarda Bryschaków.

Pocztówka wysłana z Winchester przez Henryka Zygalskiego do rodziny, z prywatnych zbiorów p. Marii i Gerarda Bryschaków.

Stephens, M. A. (2019). „Henryk Zygalski: the Silent Code-breaker”. The Enigma Bulletin 11, pp: 13–32.

Turing, D. (2019). XYZ. Prawdziwa historia złamania szyfru Enigmy. Tłum. Jan Szkudliński. Poznań: Dom Wydawniczy REBIS.

Wywiad z Marią Bryschak, 2019 r., ze zb. Centrum Szyfrów Enigma, sygn. CSE_II_21_007.

Wywiad z Gerardem Bryschakiem, 2019 r., ze zb. Centrum Szyfrów Enigma, sygn. CSE_II_21_008.