Wytwórnia Radiotechniczna AVA – superfabryka

Łamanie Enigmy było od początku pracą zbiorową. Chociaż Rejewski, Różycki i Zygalski grali pierwsze skrzypce w tej skomplikowanej operacji, to bez wsparcia z zewnątrz z pewnością by sobie nie poradzili. Oprócz mądrych i otwartych przełożonych – z Maksymilianem Ciężkim na czele – mieli też niezbędne zaplecze techniczne. Specjalistyczny sprzęt łączności i urządzenia wspomagające dekryptaż wytwarzała dla Biura Szyfrów innowacyjna fabryka AVA, mieszcząca się w Warszawie przy ulicy Stępińskiej 25.

Fabryka powstała w 1928 roku, a jej założycielami byli Leonard Danilewicz, Ludomir Danilewicz oraz Edward Fokczyński. Wojsko wsparło zakład finansowo (Sztab Główny był niejawnym udziałowcem spółki), a znany skądinąd Antoni Palluth został jednym z dyrektorów. Fabryka miała wytwarzać specjalistyczny sprzęt dla wojska.

Początkowo chodziło przede wszystkim o sprzęt radiowy – m.in. radiostacje dla lotnictwa i marynarki oraz przenośne stacje polowe. Bracia Danilewiczowie doskonale się na tym znali, bo byli, podobnie jak Palluth, krótkofalowcami i miłośnikami techniki radiowej z gruntownym wykształceniem wyniesionym z Politechniki Warszawskiej.

Gdy w grudniu 1932 roku Rejewski złamał zasadę działania niemieckiej maszyny szyfrującej, konieczne stało się wykonanie jej kopii. Pracująca już na usługach wojska wytwórnia AVA była oczywistym wyborem. Wykonała najpierw jedną, a potem kolejne polskie kopie Enigmy. Maszyny te ułatwiały kryptologom dekryptaż niemieckich depesz.

Technicy z fabryki AVA wykonali także specjalistyczne urządzenia pomagające matematykom w pracy. Był to m.in. cyklometr i bomba kryptologiczna, których kopie można zobaczyć w Centrum Szyfrów Enigma. AVA zaopatrzyła także w specjalistyczny sprzęt radiowy nowo utworzony ośrodek radiowywiadu w Pyrach pod Warszawą.

Jeszcze przed wybuchem wojny AVA opracowała i wyprodukowała polską maszynę szyfrującą Lacida (inna nazwa: LCD), o której ciągle niewiele wiadomo. Tuż przed wybuchem wojny AVA zatrudniała aż 300 pracowników, podczas gdy w 1928 roku było ich zaledwie 20.

We wrześniu 1939 roku fabryka została zbombardowana, a sprzęt, który ocalał, zniszczyli pracownicy spółki, by zatrzeć ślady po prowadzonej tam tajnej produkcji. Część urządzeń spalono i przetopiono w piecach, niewielką część ukryto. Jedną z ukrytych w Warszawie radiostacji wyprodukowanych w fabryce wykorzystało w pierwszych miesiącach okupacji tworzące się Polskie Państwo Podziemne. Za jej pomocą uzyskano łączność radiową z Londynem.

Kilku pracowników fabryki AVA, którzy we wrześniu 1939 roku przez Rumunię przedostali się do Francji, pracowało potem z Rejewskim, Różyckim i Zygalskim w ośrodku kryptologicznym PC Bruno pod Paryżem. Inni pracownicy fabryki, którzy dotarli do Anglii, rozpoczęli w 1940 roku pracę w Polskich Wojskowych Warsztatach Radiowych w Stanmore pod Londynem. Do końca wojny produkowano tam m.in. doskonałe radiostacje (AP-1 do AP-5, zwane „pipsztokami”), które przerzucano do krajów okupowanych. Około 400 radiostacji wyprodukowanych przez PWWR dostarczono Armii Krajowej. Patrząc z perspektywy czasu, fabrykę AVA można porównać do dzisiejszych innowacyjnych start-upów jak Facebook, Uber, Spotify czy poznański StethoMe.

Autor tekstu: Szymon Mazur, Wydawnictwo Miejskie Posnania